36 historii (Pięć smaków 2011)
Nie potrzeba wybitnego scenariusza, świetnych aktorów, czy wielkiego budżetu, żeby zrealizować niezwykły film, wzbudzający ciepło, oglądany z uśmiechem.
Doris (Lunmei Kwai) razem z siostrą Josie (Zaizai Lin) zakładają kafejkę w cichej dzielnicy Taipei. Interes się nie „kręci”, do czasu gdy młodsza z sióstr nie wpada na doskonały pomysł – każdy klient może wymienić się za dowolną rzecz w kafejce. Dzięki temu popularność ich biznesu drastycznie wzrasta, poznają wiele ciekawych osób – a wraz z nimi, historii.
„Taipei Exchanges” nastraja bardzo pozytywnie, i to jest największa zaleta tego filmu. Problemy – jeśli jakiekolwiek występują – są błahe; klienci są zawsze mili. Finanse, czy jakiekolwiek kulisy prowadzenia takiego małego biznesu, nie grają tu roli. Ważne jest ukazanie ciekawości, jaką wzbudza poznawanie nowych osób, ważny jest proces otwierania się na świat, co wreszcie zaowocuje odwróceniem się priorytetów o 180 stopni.
Ciekawym zabiegiem reżysera Ya-chuan Hsiao jest wmontowanie krótkich fragmentów z ogólnymi pytaniami w stylu „czym jest według ciebie szczęście”, zadawanymi – pozornie – przypadkowym ludziom na ulicach Taipei. Jest to zgrabnie połączone z rozterkami bohaterek.
Muszę zwrócić też uwagę na świetne zdjęcia; w większości ujęć zastosowano dużą głębię ostrości, oraz zadbano o odpowiednią, ponownie – ciepłą – paletę kolorów. Kadry są starannie dobrane, co nadaje „Taipei Exchanges” nieco – boję się tego określenia – artystycznego wyrazu. Albo, ujmując to prościej, film wygląda jak 80-minutowa reklama kawy.
Nie zmienia to faktu, że to tylko dobra produkcja. Stawiam ją w jednej linii z filmami, które mają dostarczyć widzom tylko i wyłącznie rozrywkę, choć osiąga to w inny sposób – zamiast efektów specjalnych otrzymujemy dużą porcję pozytywnej atmosfery, z łyżeczką ciekawych bohaterek, posypaną bardzo dobrymi zdjęciami.
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook